Sekcja Płukaczy Rzecznych

   Opis
 Regulamin
 Teren zawodów
 Jak dojechać
 
   WGA
 Opis
 Regulamin
 


liczba osób ogółem: 19820
osoby on-line: 0
  
 

Mistrzostwa Świata - Złotoryja Polska 2000


        To były jak dotychczas najwspanialsze Mistrzostwa Świata jakie udało się zorganizować. Praktycznie do dziś nikomu nie udało się powtórzyć sukcesu ze Złotoryi. Nie musieliśmy podpatrywać jak to robią inne kraje, ponieważ mieliśmy świadomość, że nasze Mistrzostwa Polski stoją na bardzo wysokim poziomie organizacyjnym a dodatkowe imprezy towarzyszące ściągają bardzo duże rzesze kibiców. Jedyne co musieliśmy poprawić to dostosować zawody do standardów WGA, ponieważ Mistrzostwa Świata nie mogą odbywać się w akwenach otwartych. Zbudowaliśmy specjalne płucznie i jeden z większych problemów technicznych został rozwiązany. Oczywiście są jeszcze inne związane z bardzo dużą ilością uczestników, kibiców czy turystów, którzy przyjadą na koncerty zespołów. Wkrótce okazało się, iż nasza impreza rozrasta się terytorialnie daleko poza Zalew Złotoryjski. Ilość imprez towarzyszących powoduje, iż jedną ze scen ustawiamy na boisku treningowym. To tutaj wystąpią: Andrzej Rybiński, "Trebunie Tutki" i "Kinior Future Sound", zespół "Raz, Dwa, Trzy", "Orfeusz" czy wreszcie największa gwiazda jaką na tamte czasy był zespół "Brathanki".
        Postępując zgodnie z wymogami organizacji Mistrzostw Świata gruntownie zmieniamy pogląd na organizację zawodów. Praktycznie cały teren Zalewu oraz teren pomiędzy wałem a rzeką to teren zawodów. Nasze działania sięgają aż pod wodospad na Kaczawie w kierunku Jerzmanic. Tam powstaje ogromne pole namiotowe wyposażone w niezbędne media: energię, wodę itp. Oprócz rozwiązań stricte organizacyjnych musimy pokonać wiele przeszkód związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa w trakcie trwania całej imprezy. Wierzymy jednak, że uda się nam te problemy pokonać. Mamy bardzo duże wsparcie w postaci lokalnych przedsiębiorców i wielu ludzi, którzy gotowi są nam pomóc w naszych działaniach.
        Całe Mistrzostwa okazały się ogromnym, jak na naszą skromną organizację, przedsięwzięciem logistycznym. Na dodatek nie bardzo układa nam się współpraca z władzami miasta. Już rok temu praktycznie zostaliśmy zmuszeni do wyprowadzenia naszej imprezy poza Złotoryję. Ciągle trwają bardzo długie negocjacje, które niestety nie posuwają nas ani krok do przodu. Warunki stawiane przez lokalne władze są dla nas nie do przyjęcia. Wreszcie mając dość wzajemnych oskarżeń zmuszeni jesteśmy podjąć bardzo trudną decyzję. Organizujemy mistrzostwa samodzielnie, bez wsparcia finansowego i rzeczowego ze strony ówczesnych władz miasta. Choć jesteśmy zasypywani propozycjami innych miast, obserwujących sytuację i składających intratne propozycje przeniesienia mistrzostw na ich teren podejmujemy decyzję podyktowaną patriotyzmem lokalnym o ich organizacji w Złotoryi . Nie wyobrażamy sobie aby parę lat ciężkiej pracy jaką włożyliśmy w promocję naszej miejscowości mogło się tak zakończyć.         Licząc już tylko na własne siły i wsparcie lokalnych przedsiębiorców oraz dużej liczby wolontariuszy chcących nam pomóc - ruszamy z organizacją. W końcu teraz może być już tylko lepiej. I tak też się stało.
        Pracując przez wiele dni pokonujemy wszystkie problemy techniczne i 28 sierpnia 2000 roku jesteśmy gotowi rozpocząć najbardziej "złoty tydzień" w nowożytnej historii miasta. Przeżywamy prawdziwe oblężenie zawodników, których razem było ponad 800 z różnych stron świata. Do tego odwiedzają nas liczne polskie i zagraniczne ekipy telewizyjne, radiowe i prasowe. Dziesiątki tysięcy osób chcących zobaczyć mistrzostwa jak również koncerty. Praktycznie czekał nas tydzień nieprzerwanej pracy. Jak wspomina jeden z organizatorów:

"... pamiętam mniej więcej w połowie mistrzostw ciągły stres i zmęczenie dały o sobie znać. Fizycznie wykończeni mieliśmy już wszystkiego dość. Nawet doszło do jakiejś sprzeczki pomiędzy nami. Miałem poważne obawy o to czy duża część osób następnego dnia stanie na swoich stanowiskach. Jak się okazało punktualnie rano wszyscy ze zdwojoną energią zabrali się do swoich zadań".

Tak było w środku tego "kociołka organizacyjnego".

        W Środę 30 sierpnia zamykamy rejestrację zawodników około 22.00. Mamy ich rekordową ilość. Tego samego dnia następuje oficjalne i bardzo uroczyste otwarcie Mistrzostw Świata. Tradycyjnie ulicami Złotoryi przechodzi Korowód, który tym razem można śmiało nazwać Paradą Narodów. Bardzo liczne reprezentacje różnych krajów, w tym z najdalszych zakątków świata - Australii, Japonii, USA, Kanady są witane owacjami przez tysiące mieszkańców i przybyłych gości na ulicach miasta. Korowód maszeruje nad Zalew, gdzie trwa zabawa do późnych godzin nocnych.

        Następnego dnia w Czwartek rozpoczyna się pierwszy dzień zawodów. Trwają eliminacje w poszczególnych konkurencjach.
Sędziowie nieprzerwanie pracują od godziny 9.00 do 19.00. Zawody przebiegają jednak bardzo sprawnie ale w atmosferze wyczuwa się ogromną i zaciętą rywalizację. Chwilę po zakończeniu pierwszych startów, w potężnym namiocie ustawionym na terenie zawodów, odbywa się krótka prezentacja organizatorów Mistrzostw Europy w 2001 roku, które odbędą się we Włoszech. Godzina 20.00 to czas na posiedzenie Światowej Federacji WGA, które odbyło się w Wilkowie. Po ciężkim dniu, debatach na zjeździe WGA pozostało nam zaledwie klika godzin snu i już był Piątek - kolejny dzień zmagań płukaczy. To już ćwierćfinały. Rywalizacja staje się coraz bardziej zażarta. W grze zostają coraz bardziej wytrawni poszukiwacze złota.
Drugi dzień walki również przebiegł bardzo sprawnie. Wieczorem na wszystkich czekała prezentacja Organizatorów Mistrzostw Świata w 2001 roku - Australii. Jednak nim się rozpoczęła, na polu namiotowym spontanicznie zorganizowano międzynarodowy męcz piłki nożnej pomiędzy reprezentacją płukaczy z Polski i RPA. Dziś nikt już nie pamięta kto wygrał ale w końcu nie to jest najważniejsze w dobrej zabawie.
        Tak dotrwaliśmy do półfinałów, które odbywały się w Sobotę. Emocje zaczynają się na dobre. Pada pierwszy protest nie mogącego się pogodzić z przegraną zawodnika z Finlandii. Międzynarodowa komisja oglądając nagranie z kasety uznaje zarzuty jako bezzasadne. Nasi sędziowie zdają więc następny egzamin. Wzrasta poziom adrenaliny i niesamowita rywalizacja pomiędzy zawodnikami. To nie są już te mistrzostwa gdzie płukano więcej dla zabawy niż sportu. Wydaje się, iż byliśmy świadkami narodzin kolejnej sportowej dyscypliny olimpijskiej.
        W międzyczasie zawody uatrakcyjnia wiele imprez towarzyszących: giełda minerałów, pokazy skoków spadochronowych oraz wiele występów artystycznych. Przez cały czas kursuje pociąg Retro zwożący turystów z wielu zakątków Polski. Dla zawodników, którzy zakończyli swój udział w zawodach organizujemy wycieczki po okolicach a także umożliwiamy wyjazd na pobliskie tereny, gdzie jeszcze można wypłukać złoto w warunkach naturalnych. Organizujemy wiele konkurencji dodatkowych, które cieszą się dużym powodzeniem. Prawdziwym Hitem okazała się konkurencja z którą płukacze z całego świata spotkali się po raz pierwszy. To płukanie nocne przy blasku płonących pochodni. Trzeba przyznać, iż ta zabawa wzbudziła ogromne zainteresowanie wśród widzów i mediów. Sobotni bój o mistrzostwo zakończył wspaniały pokaz sztucznych ogni. Choć dla niektórych zabawa skończyła się dopiero w niedzielę rano, gdyż wspaniałą zabawę prowadzili realizatorzy dyskoteki z RMF-FM.
        Wreszcie nadszedł czas finałów. Koniec wieńczy dzieło. Jako pierwsze startują dzieci - finał tej kategorii jest zdominowany przez Polaków. Wynik nie mógł być inny. Trzy pierwsze miejsca zajmują Orzechowski Arek, Żurawski Paweł i Kusz Tomasz. To był dopiero początek dobrych informacji na ten dzień. Całkiem pochłonięci organizacją jesteśmy zaskoczeni, gdy okazuje się, że mamy Mistrza Świata Profesjonalistów. Zostaje nim Tadeusz Wasilewicz. Tadek postawił wszystko na jedną kartę. W finale osiągnął rewelacyjny czas. Zaledwie 3 min 28 sek. Jednak wychodzi niezbyt zadowolony. Znalazł jedynie 7 grudek złota. To mało. Dotąd sędziowie sypali znacznie więcej 9 - 12 grudek. Zanim jednak ogłoszono wyniki pierwsze słowa Tadka brzmią:

"popłynąłem. Mam za mało by wygrać..."

Tylko jeden człowiek na całych mistrzostwach wiedział ile grudek znajdowało się w wiadrach uczestników - to był sędzia główny. I to on pierwszy wiedział że Tadeusz Wasilewicz to tegoroczny Mistrz Świata. Ogłoszenie wyników było niemałym zaskoczeniem dla samego Mistrza. To chyba w nagrodę za naszą pracę los jeszcze raz tego dnia był dla nas łaskawy. W chwilę później przysłowiowa powtórka z rozrywki. Okazuje się bowiem, że nie raz, nie dwa ale trzy razy los nas obdarował. Nasza drużyna narodowa zdobywa Mistrzostwo. Pomimo odległego bo 9 czasu nasza drużyna jako jedyna nie zgubiła ani jednej grudki. No cóż - nie zawsze trzeba szybko. czasami lepiej dokładnie. Cieszymy się z dwóch złotych medali w tak prestiżowych konkurencjach. Bardzo ważne jest również złoto w kategorii miluśińskich (dzieci) i to nas bardzo pozytywnie nastaraja.
Inne medalowe pozycje Polaków to:

Karolina Świerk - srebrny medal w kategorii amatorek Żurawska Magda - srebrny medal w kategorii juniorów Rodzeń Bartosz - brązowy medal w kategorii juniorów

Nasz dorobek to 8 medali - trzy złote, trzy srebrne i dwa brązowe. To jak się okazało na przestrzeni kilku lat są najlepsze mistrzostwa. Na koniec rozgrywamy kategorię dodatkową czyli I Mistrzostwa Świata Mediów. Wygrywają ją Czesi "ROVNOSC BRNO", na drugim miejscu ląduje "Radio Kielce" a na trzecim "Głos Szczeciński".

        Tydzień minął w mgnieniu oka. Zmagania dobiegły końca i nadszedł czas na ceremonię zamknięcia mistrzostw i wręczenie nagród.
Cieszymy się z każdego naszego miejsca na podium. Na koniec ceremonii przekazujemy flagę WGA kolejnemu organizatorowi. W przyszłym roku mistrzostwa odbędą się w dalekiej Australli. Powoli zawodnicy opuszczają gościnne tereny naszego miasteczka. Zbieramy gratulacje od wszystkich ekip za wspaniałą organizację. Niektóre ekipy stwierdzają, że strasznie podnieśliśmy poziom mistrzostw. Zarówno przyszłorocznym jak i kolejnym organizatorom jeszcze długo nie uda się dorównać do tego co było w Polsce. Jesteśmy zmęczeni ale zadowoleni. Jeszcze długo złotoryjskie mistrzostwa będą się odbijały szerokim echem w mediach. Były one na pewno dużym sukcesem organizacyjnym ale co ważniejsze promocyjnym dla naszego małego miasteczka. Przekonali się o tym liczni mieszkańcy podróżujący nie tylko po Polsce ale i poza granicami naszego kraju. Złotoryja w wielu zakątkach świata jest rozpoznawalnym miastem. Stała się niekwestionowaną

"Stolicą Polskiego Złota".

        Ten sukces medialny to zwieńczenie wieloletniej pracy wielu Złotoryjan, przyjaciół naszego małego miasteczka oraz niewielkiej grupy zapaleńców skupionych wokół Polskiego Bractwa Kopaczy Złota. Z tego miejsca pozostaje nam podziękować każdemu, kto choćby w minimalnym stopniu dołożył swoją małą cegiełkę, poświęcając swój czas, pieniądze czy choćby wsparcie duchowe w niejednokrotnie trudnych sytuacjach w jakich się znaleźliśmy.

Jeszcze raz DZIĘKUJEMY!!!

        Mistrzostwa zakończył koncert zespołu Brathanki i dyskoteka do białego rana. My już zastanawialiśmy się czy jeszcze kiedyś uda się nam doprowadzić do ponownej organizacji Mistrzostw Świata w Polsce? To wszystko zależy w dużej mierze od nas samych - od Złotoryjan. Na pewno jesteśmy w stanie taką imprezę zorganizować może na jeszcze wyższym poziomie. Nie brakuje nam chęci i pomysłów. Teraz jednak przyjdzie czas na inne kraje którymi koleno będą: Australia - 2001, Japonia - 2002, Szwajcaria - 2003, Słowacja - 2004, RPA - 2005, Finladia - 2006 i Kanada - 2007. Organizatorom przyszłych edycji życzymy powodzenia w ich imieniu zapraszając na mistrzostwa.

 
© Polskie Bractwo Kopaczy Złota
wykonanie - Paweł i Jędrek
All rights reserved! Wszelkie prawa zastrzeżone!